niedziela, 19 marca 2017

8. Mój próbnik mulin

Za oknem szaro, zimno i wietrznie, a basen zaliczyliśmy wczoraj. W związku z tym relaksujemy się w domu. Przedpołudnie spędziłam na porządkowaniu moich mulin, które ostatnio bardzo zaniedbałam i zrobił się w nich ogromny bałagan. Na szczęście udało mi się z nimi uporać i teraz uporządkowane czekają na swoją kolej :)
 
Jakiś czas temu postanowiłam zrobić sobie próbnik mulin. Widziałam coś podobnego u mojej znajomej i stwierdziłam, że będzie to nieoceniona pomoc przy dobieraniu kolorów do moich haftów. Nie pomyliłam się! Próbnik sprawdza się świetnie, a dzisiaj dodałam do niego kilka kolorów. W tej chwili prezentuje się tak:
 
 
 
 
 
 
Brakuje jeszcze sporo kolorów ale i tak jestem zadowolona :)
Na innych blogach widziałam inne pięknie haftowane próbniki, ale dla mnie właśnie w takim wydaniu spełnia swoje zadanie ;)
 
Poza tym przybywa krzyżyków w moim hafcie wielkanocnym. Na tą chwilę wygląda on tak:
 
 
 
Rewelacyjnie haftuje się ten wzór, ale nie mogę się doczekać efektu końcowego :)
 
Spokojnego tygodnia wszystkim!

wtorek, 14 marca 2017

7. Zakładka z sową

Oj, sporo się wydarzyło w ostatnim tygodniu. O nieprzyjemnych rzeczach nie ma co pisać, a z przyjemniejszych- w niedzielę Jaś zaliczył swoją pierwszą wycieczkę na basen! Chyba był w sporym szoku w związku z ilością wody, którą wcześniej znał tylko z wanienki, ale generalnie mu się podobało i całą wycieczkę zaliczamy do udanych :)

Skończyłam już haftować zakładkę z sową, która prezentuje się tak:


 
 
Wzór wymyślony przeze mnie i bardzo prosty bo nie chciałam przekombinować całej pracy.
Zakładkę zgłaszam do marcowej zabawy Zakładkowy Zawrót Głowy organizowanej przez Magos :)
 
W zeszłym tygodniu udało mi się również rozpocząć mój haft wielkanocny, który w tej chwili prezentuje się tak:
 
 
Pozdrawiam i życzę dobrego tygodnia! :)

wtorek, 7 marca 2017

6. Wielkanoc, czas start!

W numerze 2/2017 gazetki "Wena Design" (a kupiłam ją pierwszy raz!) znalazłam przepiękny wielkanocny wzór, w którym od razu się zakochałam. W związku z tym wszelkie aktualne projekty odkładam na bok (poza pewną zakładką, o której za chwilę ;)) i skupiam się na pracy, którą muszę przecież ukończyć przed Wielkanocą.

Gotowa praca ma wyglądać tak:


Dzisiaj przygotowałam już sobie Aidę 18ct oraz Ariadnę. We wzorze podana jest mulina Anchor, ale ja jej nie używam więc zamieniłam sobie kolorki na Ariadnę. A na zdjęciu poniżej cały przygotowany zestaw:


Na wyhaftowanie tej pracy wyznaczyłam sobie "deadline" za cztery tygodnie. Już sama za siebie trzymam kciuki! ;)

A teraz coś z innej beczki.
Kochana Magos na swoim blogu organizuje całe mnóstwo wspaniałych zabaw. Ja zapisałam się na Zakładkowy Zawrót Głowy, w którym w tym miesiącu tematem przewodnim jest:


Już pracuję nad sowią zakładką, ale swoją pracę pokażę dopiero jak będzie w 100% gotowa ;)

Na blogu Magos biorę również udział w Candy:


Generalnie w życiu mam ogromnego pecha jeżeli chodzi o wygrywanie czegokolwiek ale co tam, kto nie próbuje ten nie ma :D

I ostatnia zabawa z bloga Magos, w której biorę udział (i taka, którą chyba najbardziej się cieszę!) to Majowa Wymianka:


Już nie mogę się doczekać wymianki! I mam już pewne pomysły na temat tego co podaruję mojej "parze" :) 

Tak więc Droga Magos, wielkie dzięki za zorganizowanie takich cudnych zabaw na swoim blogu! ;)

Dobranoc!

sobota, 4 marca 2017

5. Wspomnienia haftowane

Wczoraj był wpis o moich wspomnieniach decupażowych, dzisiaj kolej na wspomnienia moich początków z haftem. Na początku mojego blogowania napisałam, że pierwszy raz sięgnęłam po igłę i mulinę będąc małą dziewczynką. Namówiła mnie do tego babcia, która również wykonywała wszelkiego rodzaju robótki, jak to zwykle z babciami bywa ;) Tak więc moim pierwszym haftem (wykonanym absolutnie samodzielnie!) była poniższa kaczuszka:


Pamiętam, że byłam z niej dumna jak paw, a babcia nadal jest dumna, toteż kaczuszka do tej pory wisi na honorowym miejscu w jej domu :)

Potem spod mojej ręki wyszło jeszcze kilka innych haftów, między innymi:


Obrazek klauna niestety do dzisiaj pozostaje niedokończony bo wraz z końcem podstawówki przeszła mi chęć do haftowania... Na szczęście po wielu latach wróciła ze zdwojoną siłą! 

Ehh, to były czasy...
Dobranoc. 

piątek, 3 marca 2017

4. Wspomnienia decu

Witajcie :)

Kiedyś sporo mojego czasu zajmowało decu. Kiedy zaszłam w ciążę, zdecydowałam się jednak odstawić na chwilę to zajęcie, głównie ze względu na różne chemikalia, z którymi ma się styczność wykonując dekupażowe prace. "Na chwilę" okazało się jednak "chyba już do tego nie wrócę" bo przecież zajęłam się haftem i to on pochłania teraz większość mojego wolnego czasu :) 

Moja mama poprosiła mnie kiedyś o wykonanie dla niej dwóch skrzyneczek, jednej na herbatę i jednej na jej przybory niciowo-nożyczkowo-tasiemkowo-szpilkowe. A w związku z tym, że jesteśmy teraz z Jasiem na małych wakacjach u moich rodziców, postanowiłam sfotografować dekupażowe skrzyneczki zrobione dla mojej mamy i pokazać je tutaj na blogu. Oto one:

Herbaciarka:


Przybornik krawiecki:




A poniżej mały przegląd innych moich decu-prac:


Wiem wiem, moje decupażowe prace nie są może najwyższych lotów, ale mój stopień wtajemniczenia w tą technikę zdobienia również nie był nie wiadomo jaki ;) Mimo wszystko mam nadzieję, że moje prace choć trochę spodobają się szerszej publiczności ;)

Pozdrowienia!
Na Kujawach było dzisiaj czuć wiosnę...





poniedziałek, 27 lutego 2017

3. Do tej pory, cz. 2

Jeszcze jeden wpis dzisiaj- tym razem prace, które obecnie haftuję. Niestety, nie potrafię się skupić na jednym hafcie od początku do końca ;) Jak tylko spodoba mi się jakiś wzór, od razu zabieram się do jego haftowania. No cóż, jest tyle pięknych prac do wyhaftowania w tym hafciarskim świecie...

1. Praca, nad którą pracuję najdłużej bo już prawie pół roku (a końca absolutnie nie widać) to "Roses of Provence" (wzór Mirabilia). Ukończona praca będzie prezentowała się tak: (mam nadzieję;))

(Wzór pochodzi ze strony Mirabilia)

Ja ma wyhaftowane już (a raczej tylko) tyle:


Haftowanie różanej panny jest o tyle ciekawsze, że wykonuję ją dwoma różnymi wielkościami krzyżyków, co widać na zbliżeniu: 



2. Kolejny duży projekt to "Czar Magnolii", który mam nadzieję będzie się prezentował tak:

(Zdjęcie zapożyczone ze strony Coricamo)

A ja wyhaftowałam maleńki początek i zrobiłam przerwę bo trochę przytłoczyła mnie ta cała niebieskość:



3. Metryczka dla mojego synka:


4. I jeszcze jeden mały hafcik, który mam nadzieję ukończyć w ciągu najbliższego tygodnia. "Lady in Blackwork"


Ehh, sporo tego. Ale ja lubię kiedy dużo się dzieje :) 


2. Do tej pory, cz. 1

Jak już wspomniałam w poprzednim poście, haftuję od całkiem niedawna (tak jakby...) W związku z tym dzisiaj chciałabym zaprezentować maleńką kolekcję moich ukończonych prac. Oprócz króliczka z serii "Somebunny to love", od zeszłego roku udało mi się również wykonać:

1. "Home Sweet Home" według wzoru Helene Le Berre.


Oprawiona praca prezentuje się tak:


W przyszłym roku zawiśnie w nowym domu :)

2. "A little love" według wzoru Lizzie Kate:


Z tego wzoru postanowiłam zrobić malutką poduszeczkę/ zawieszkę. Była to moja pierwsza próba takiego wykończenia pracy więc miałam z nią trochę kłopotu (zwłaszcza doszycie zielonego sznurka wokół pracy okazało się karkołomnym zadaniem ;)) ale jestem w miarę zadowolona z efektu końcowego. 


Kilka detali:


3. Dwie bombki wykonane dla moich rodziców. Tutaj połączyłam hafcik z tzw. "karczochem" (karczochy kiedyś wykonywałam namiętnie!)


4. I na koniec maleńka praca, którą wykonałam w jeden dzień. Nie ma tu krzyżyków, ale też jest igła i mulina :) Nabyłam kiedyś taki śmieszny mały ramko-tamborek i po prostu chciałam go jakoś wykorzystać. Może ktoś podpowie mi jak po polsku nazywa się ten splot? Ja znam tylko nazwę "french knot". 


Tak więc wyglądają moje ukończone prace. Mam nadzieję, że choć trochę Wam się podobają! ;) 


sobota, 25 lutego 2017

1. Somebunny mówi Dzień Dobry!

No i stało się! Zaczynam pisać bloga. Bloga hafciarskiego, pewnie z domieszką innych życiowych historyjek. Od jakiegoś czasu z zapałem śledzę Wasze cudne poczynania na hafciarskich blogach i w końcu sama też postanowiłam spróbować swoich sił. 

Jak długo już haftuję? To zależy. Z jednego punku widzenia od jakichś 25 lat, z drugiego- od wakacji 2016. Tak tak, po raz pierwszy zaczęłam swoją przygodę z haftem będąc małą dziewczynką pod czujnym okiem babci. O tym jednak kiedy indziej powstanie osobny post. Jak to jednak zwykle bywa z dziecięcym zapałem, chęć do haftowania po pewnym czasie mi przeszła i powróciła dopiero w zeszłym roku. 

A pierwszą pracą, którą wyhaftowałam latem 2016 był jeden z króliczków  serii "Somebunny to love". Byłam wtedy w ciąży i postanowiłam wyhaftować mały prezent dla naszego dzidziusia. Znalazłam króliczki Somebunny i się zakochałam. Efekt kilkutygodniowej pracy (musiałam się przecież nauczyć wszystkiego od początku) prezentuję poniżej :)


Samego haftowania było mi mało, postanowiłam więc, że sama oprawię moje słodkie króliczki. Efekt:


Jak na pierwszy haft po takiej ogromnej przerwie, jestem zadowolona :) 
Pozdrawiam i dziękuję, że się u mnie zatrzymałaś (-łeś) :)